Żywa świadomość i duch współpracy

Żywa świadomość i duch współpracy

K. S. rozmawiał dla LOGONU z Mukeshem Guptą o świadomości.

Mukesh Gupta jest zapraszanym na całym świecie mówcą i pedagogiem z Indii, który od 25 lat poświęca się tematowi samopoznania.

Szczególną inspirację czerpie z nauk Jiddu Krishnamurtiego oraz Buddy. Wygłosił na całym świecie ponad dwieście wykładów, prowadził odosobnienia i seminaria. Przed rozpoczęciem międzynarodowej działalności wykładowej przez dwadzieścia lat pracował w Fundacji Krishnamurtiego w Indiach (KFI). Jest założycielem School for Self-Inquiry.

K: Dziękuję, że znalazłeś czas, Mukeshu. Rozpocznijmy naszą rozmowę od spojrzenia na obecną sytuację ludzkości. Wydaje się, że żyjemy w czasie głębokich kryzysów; widzimy straszliwe wojny, niszczenie środowiska naturalnego i narastające nierówności. Jak postrzegasz obecną sytuację ludzkości?

M: Dziękuję za zaproszenie do tej rozmowy. Kiedy widzimy stan Ziemi, stan ludzkości i istniejące konflikty, pojawia się pytanie, czy jako ludzkość naprawdę uczestniczymy w procesie uczenia się, w procesie głębokiego rozumienia samych siebie?

Dla mnie stan świata jest konsekwencją naszego wewnętrznego stanu. Dopóki nosimy w sobie głęboko zakorzenione konflikty, nie będziemy zdolni położyć kresu wojnom i degeneracji w świecie zewnętrznym. Dlaczego więc nadal żyjemy w ten sposób? Mam poczucie, że ludzka świadomość przechodzi głęboki kryzys. Jednak większość z nas tego nie uznaje. Próbujemy przekonać samych siebie, że wszystko jest w porządku.

K: Zdajesz się sugerować, że globalny stan ludzkości jest konsekwencją psychologicznej rzeczywistości, w której człowiek żyje. A więc przyczyna i zasadnicze rozwiązanie tego kryzysu nie leżą na poziomie zewnętrznym?

M: Rzeczywiście. A smutne jest to, że być może stajemy się coraz mniej wrażliwi. Przyzwyczajamy się do nienawiści i podziałów; są one normalizowane choćby przez ich codzienne powtarzanie w wiadomościach.

K: Czy ten proces utraty wrażliwości nie wynika również z tego, że jednostka nie jest zdolna naprawdę stawić czoło wyzwaniom, którym jest poddawana? Mam wrażenie, że gdy wyzwanie staje się zbyt wielkie, zbyt głębokie, człowiek zaczyna nieświadomie ignorować rzeczywistość tego, „co jest”.

M: To prawda, że mózg ma tendencję do ignorowania problemów; ale oczywiście nie jest to rozwiązanie. Ludzki umysł wynalazł tak wiele dróg ucieczki. Autorytet – religijny, psychologiczny czy polityczny – jest kolejną formą ucieczki; próbą przerzucenia naszej odpowiedzialności na jakąś zewnętrzną instancję. Wobec tego możemy zapytać, czy możliwe jest, abyśmy jako jednostki stali się świadomi naszej pełnej odpowiedzialności wobec całości. Uważam za ważne dostrzeżenie, jak psychologicznie jesteśmy związani ze stanem świata. Tym, czym jesteśmy, oddziałujemy na całe społeczeństwo. Dlatego samobadanie lub samopoznanie są tak ważne. Jeżeli nie rozumiemy samych siebie, to cokolwiek będziemy robić, będziemy tworzyć coraz większy zamęt.

K: W dzisiejszych czasach można spotkać wiele osób publicznych, które próbują dawać ludziom nadzieję. Nadzieję w tym sensie, że musimy jedynie odpowiednio się postarać, wykorzystując środki, które znamy: poprzez zaangażowanie polityczne, rozwijanie życzliwości, modlitwę albo zastosowanie najlepszych rozwiązań technologicznych, aby pewnego dnia zasadniczo rozwiązać ten ludzki kryzys. Jak ty to widzisz?

M: Nadzieja i życzeniowe myślenie nadal pozostają ograniczone. Działanie na zewnątrz jest konieczne. Jednak kiedy jedynie żywimy nadzieję, odkładamy prawdziwe działanie na później. Nadzieja zawsze zawiera obraz przyszłości, który sami projektujemy. Prawdziwe działanie pozostaje jednak nietknięte przez nadzieję, nietknięte przez przeszłość i przyszłość. Co zatem oznacza działać z głębszej inteligencji życia? Musimy żyć w pokoju teraz, a nie w przyszłości.

K: Wydaje się, że to kurczowe trzymanie się nadziei jest ściśle związane z głębszym faktem rozpaczy obecnej w psychice. Stając wobec świata, każdy człowiek tworzy w swoim umyśle pewien obraz samego siebie w świecie. Jest to forma tłumaczenia „tego, co jest” na ograniczoną sferę myślenia. Gdy umysł czuje się bezradny wobec tej samodzielnie stworzonej wizji, ma tendencję do popadania w rozpacz. W odpowiedzi dodaje do tej naznaczonej rozpaczą wizji pozytywną perspektywę, którą sam projektuje i która obiecuje nadzieję. Jednak zarówno rozpacz, jak i nadzieja są zwodnicze. Źródło tej dwoistości leży w unikaniu bezpośredniego widzenia prawdy o „tym, co jest”, poprzez tworzenie idei na temat „tego, co jest”.

M: Tak, możemy powiedzieć, że taka nadzieja jest reakcją uwarunkowanego umysłu. W odpowiedzi na „to, co jest”, ponieważ człowiek nie wie, co naprawdę powinien zrobić, pojawia się projekcja oparta na założeniach. A te założenia są ruchem odchodzącym od prawdy „tego, co jest”. Obejmuje to samodzielnie tworzone ideały, utopie i tym podobne konstrukcje.

K: Kiedy umysł tworzy wyobrażenie o „tym, co jest”, traci rzeczywisty kontakt z żywą prawdą „tego, co jest”. Wydaje się, że ludzki umysł jest niemal niezdolny do życia z prostym faktem „tego, co jest” i do bezpośredniego działania. Całe jego działanie zdaje się wypływać z samodzielnie stworzonej idei – abstrakcji dotyczącej „tego, co jest”, która jest wytworem wyobraźni. Myślę, że jest to coś, co każdy może zaobserwować u siebie: niemal całe nasze działanie, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, opiera się na samodzielnie stworzonych ideach, które są fragmentaryczne i zasadniczo oparte na założeniach. A ponieważ te idee są fragmentaryczne, takie samo jest związane z nimi działanie. Czy istnieje działanie, którego nie dotykają samodzielnie stworzone idee? Działanie, które jest pełne i całkowite?

M: Ludzki umysł ma ogromny potencjał. Potrafi wysłać człowieka na Księżyc i tworzyć niezwykłe technologie. Dlaczego więc psychologicznie nie potrafi zobaczyć i pozostać przy fakcie „tego, co jest” w codziennym życiu? Jeśli chodzi o sprawy psychologiczne i duchowe, dlaczego nie potrafimy dostrzec prostej prawdy „tego, co jest”?
Czy dlatego, że ten wymiar nie jest badany w naszej edukacji? Z powodu kultury, religii lub tradycji? Czy jesteśmy wychowywani wyłącznie poprzez idee, ideologie i koncepcje? Dlaczego nie uczymy się wewnętrznej obserwacji faktu „tego, co jest”?
Dorastamy otoczeni warstwami uwarunkowań i obrazów. Nigdy nie pytamy, kim jesteśmy w głębszym sensie. Dlatego nigdy nie nawiązujemy kontaktu z prawdziwą istotą tego, czym jesteśmy. Żyjemy fałszywą istotą, fałszywymi warstwami. Stąd bierze się podział, konflikt i przemoc.

K: Wydaje mi się, że aby móc wewnętrznie stanąć wobec „tego, co jest”, potrzebny jest głęboki wgląd w naturę myśli oraz w proces tworzenia obrazów i idei, u którego podstaw leży nieświadome założenie: „ja wiem”. Jesteśmy tak silnie utożsamieni z egocentrycznym myśleniem.

M: Proces myślenia jest zjawiskiem uniwersalnym. Żyjemy z nim. Jest naszym dominującym narzędziem. Dlatego ważne jest przyjrzenie się naturze myśli. Czym jest zwykłe myślenie? Z pozostałości przeszłych wspomnień i zmagazynowanych interpretacji doświadczeń powstają projekcje przyszłości oraz przywoływanie wrażeń z przeszłości. Proces myślenia jest zasadniczo bardzo ograniczonym narzędziem. Myśl posiada wielkie możliwości, zwłaszcza w praktycznych sprawach zewnętrznych, gdzie jest niezbędna. Jest również konieczna do komunikacji. Jednak to samo narzędzie jest wykorzystywane psychologicznie do rozwiązywania ludzkich problemów poprzez analizę, projekcję, spekulację i wyciąganie wniosków. I właśnie tutaj pojawia się sprzeczność, ponieważ większość problemów ludzkości – zarówno globalnych, jak i indywidualnych – jest w rzeczywistości tworzona przez psychologiczną aktywność samej myśli.
Kiedy wierzymy, że myśl jest jedynym dostępnym narzędziem, popełniamy prawdopodobnie wielki błąd. Wydaje się, że istnieje jeszcze jedna zdolność, naturalnie dostępna każdemu z nas. Jest nią świadomość. W świadomości możemy badać naturę myśli i poznawać jej granice, jej właściwe miejsce oraz obszary, gdzie nie ma zastosowania. Świadomość może być kluczem. Świadomość, która nie zależy od pamięci ani od myśli. Tam, gdzie istnieje czysta świadomość „tego, co jest”, pojawia się poczucie pokoju i bezwarunkowej radości.
Musimy być świadomi, że myśl jest nadal procesem materialnym. Wszystko, co czyni myśl, odbywa się w obrębie materii. W obrębie pamięci. W obrębie czasu. Nie ma w niej nic boskiego. Jest tym, czym jest. A jednak na wiele sposobów czcimy myśl i jej idee.

K: Nieustannie tworzymy idee na temat „tego, co jest”, i uznajemy je za prawdę. Taki sposób życia oznacza, że nigdy nie wchodzimy w bezpośrednią relację z „tym, co jest”. Idea emocji jest jedynie abstrakcją emocji. Abstrakcja nie jest żywą emocją. Istnieje oddzielenie pomiędzy mną, żyjącym w idei emocji, a samym faktem emocji. Kiedy więc pytasz: „czy może istnieć świadomość tego, co jest?”, pytasz w istocie, czy ten proces tworzenia obrazów i idei dotyczących rzeczywistości może się zakończyć. Zmuszamy się do życia w fragmentarycznej przestrzeni własnych martwych projekcji. Tymczasem prawda „tego, co jest” jest całością, jest czymś żywym.
Fundamentalna różnica polega na tym, że w świadomości umysł staje się zdolny do wejścia w bezpośrednią relację z prawdą „tego, co jest” i do życia w bezpośrednim, bezsłownym wglądzie. W takim stanie prawda może komunikować się z umysłem. Prawda może działać w umyśle. To prawda jest czynnikiem wyzwalającym.
Mam poczucie, że w umyśle, który dotknął choćby jednego aspektu prawdy, zaczyna rozwijać się głębsza inteligencja jako część działania samej prawdy.

M: A prawda jest w tej żywej chwili. Prawda jest tą żywą świadomością. Tą żywą uwagą. Tą żywą jakością słuchania. Prawda jest obecna w tej żywej jakości czystej obserwacji. Jak powiedziałeś, nie jest abstrakcją ani ideą. Dzięki tej jakości świadomości można dostrzec, jak uwarunkowany umysł przyzwyczaił się do tworzenia abstrakcji i idei o wszystkim. Można także dostrzec sam fakt tworzenia obrazów i nie czynić z niego problemu – po prostu go widzieć. W ten sposób można obserwować tendencję umysłu do utożsamiania się z ograniczającą myślą poprzez proces tworzenia obrazów i abstrakcji. W tym znajduje się bezpośredni wgląd w prawdę „tego, co jest”, wolny od wniosków. W obserwowaniu ruchu umysłu nie ma wyboru, a więc nie ma również wybierającego. Zwykle niemal wszystkie nasze psychologiczne wybory wynikają z uwarunkowań. Tutaj istnieje jedynie świadomość całego tego nawykowego procesu wybierania. Sama ta świadomość jest wolna od wyboru. Ta świadomość nie należy do przyszłości. Nie jest nawet metodą. Jest tu i teraz. Oczywiście w codziennym życiu musimy dokonywać wyborów. Na poziomie fizycznym jest to naturalne. Mówimy jednak o wymiarze psychologicznym, wewnętrznym. Świadomość bez wyboru mogłaby być bardzo naturalną jakością naszego istnienia, lecz nigdy o nią nie pytaliśmy. Przywykliśmy zadawać pytania pochodzące jedynie z myśli, zrodzone z przeszłości. Takie pytania są tak samo ograniczone jak ich źródło. Czy możemy zatem naturalnie postawić głębsze pytanie? Pytanie fundamentalne? Jestem pewien, że sam tego doświadczyłeś. Wówczas, pytając wspólnie, możemy wyruszyć w podróż współpracy, wspólnego działania, miłości i współczucia.

K: Wydaje się, że podstawowym założeniem ludzi jest przekonanie, iż współpraca zawsze musi opierać się na wspólnym przekonaniu, wspólnej idei lub wspólnym celu, wokół którego można się zjednoczyć. Tak dotychczas wyglądał mechanizm wspólnego działania. Jeśli jednak tak się dzieje, działanie grupy jest zdeterminowane przez ideę lub przekonanie, które jej członkowie podzielają. Ich umysły są przez nie ograniczone, nawet bardzo subtelnie. Dlatego działanie płynące z pełni nie znajduje w nich przestrzeni. Pytamy więc: czy możliwa jest współpraca bez idei, bez motywu, bez z góry określonej woli? Czy może wtedy pojawić się między ludźmi nieuwarunkowane działanie, które jest pełne?

M: Zdecydowanie tak. Współpraca oparta na egoizmie, strachu czy autorytecie jest w rzeczywistości fałszywym procesem. Prędzej czy później załamie się i będzie podtrzymywać zamęt. Czy możemy zbadać głębszy wymiar współpracy? Współpracy wypływającej z całkowitej troski o całą ludzkość? Jeżeli chcemy żyć szczęśliwie i pokojowo razem na tej Ziemi, współpraca jest konieczna. Jeśli nie dostrzeżemy jej wielkiej siły i piękna, będziemy się wzajemnie niszczyć. Uczmy się więc współpracy. Gdy jesteśmy uważni, współpraca pojawia się naturalnie. Gdy nasze oczy są otwarte, gdy nasze serca są otwarte, gdy istnieje głębokie słuchanie – współpraca już się dokonuje.

Obejmuje ona głęboką przyjaźń, wolną od hierarchii i autorytetu. W miłości nie ma autorytetu. W miłości nie ma strachu. W miłości nie ma osądu. Pozwólmy więc rozkwitać tej przestrzeni miłości, która jest przestrzenią czystej świadomości – lub, jak czasem ją nazywam, współczującej uwagi. Mam poczucie, że może to być jedyna droga do ocalenia naszej planety. Naprawdę żyć we współpracy z całym światem natury. Wtedy jesteśmy połączeni ze wszystkim. I właśnie to jest sztuka życia.

K: Dziękuję, Mukeshu!

M: Dziękuję, Konstantinie.

 

Udostępnij ten artykuł

Informacje o wpisie

Data: 23 czerwca, 2026
Autor: K.S. (Germany)
Autor: Mukesh Gupta
Zdjęcie: little-girl-Bild von Jill Wellington auf Pixabay CCO

Ilustracja: